
Jodłowy Zdrój — kuchnia
Gotujemy z tego, co rośnie obok
Wszystko z promienia pięćdziesięciu kilometrów. Restauracji nie otwieramy dla ruchu z zewnątrz — trzydzieści osiem pokoi to dokładnie tyle, ile ta kuchnia robi dobrze.

Śniadanie od wpół do ósmej do jedenastej, bez bufetu
Zamawia się z karty, przy stole, bez pośpiechu. Nie widzieliśmy jeszcze bufetu, przy którym ktoś by odpoczął — a po to się tu przyjeżdża.
Chleb pieczemy co rano na miejscu, jajka bierzemy od gospodarza z Hutek, cztery kilometry stąd, a konfitury robimy latem z tego, co uda się zebrać. Kawę palą dla nas w Lublinie, w małych partiach.
Karta zmienia się cztery razy w roku
Tyle razy zmienia się to, co da się tu dostać. Nie próbujemy mieć w karcie wszystkiego przez okrągły rok — w lutym nie znajdziesz u nas pomidorów i uważamy, że to zaleta, nie brak.

Danie główne

Deser